W dniach 20 -24 kwietnia 2024 r. planowany jest protest w szpitalach powiatowych związany ze sprzeciwem wobec obecnej polityki finansowania ochrony zdrowia, organizowany przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Celem organizowanego protestu jest pokazanie, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia – brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie środków na leczenie i diagnostykę oraz zaniżone wyceny – doprowadza szpitale powiatowe do załamania i realnie zagraża zdrowiu oraz życiu pacjentów. Rosnące koszty energii, leków, materiałów i wynagrodzeń przy ograniczaniu finansowania nadwykonań sprawiają, że szpitali po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit, a kolejki do kluczowych badań wydłużają się dramatycznie.
Jednocześnie łączna strata netto szpitali liczona w skali kraju sięga miliardów złotych, a zdecydowana większość placówek kończy rok na minusie i funkcjonuje na granicy utraty płynności finansowej.
Dodatkowo szpitale wciąż nie otrzymały pełnej zapłaty za nadwykonania w opiece długoterminowej za 2025 rok, mimo że są to świadczenia już zrealizowane, a rząd planuje uruchamianie nowych łóżek zamiast najpierw zapłacić za istniejące i funkcjonujące miejsca. Przy udziale wynagrodzeń sięgającym w części placówek ponad 97% przychodów dyrektorom zostaje jedynie symboliczna część środków na prowadzenie szpitala, co wymusza dalsze cięcia świadczeń i pogłębia zadłużenie.
Na tym tle szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii.
Równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących 1,07 i 1,06, które stanowią istotne wsparcie finansowe odpowiednio dla szpitali I i II stopnia PSZ, a ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych.
Po wyczerpaniu kontraktu z zakresu badań TK, rezonansu i endoskopii NFZ płaci jedynie 50–60% wartości badania, co nie pokrywa realnych kosztów — szpital do każdego takiego badania dopłaca. Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit — przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie.
Ograniczenie nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, opóźnioną diagnozę, gorsze rokowania i w części przypadków realne zagrożenie życia pacjentów. Bez dobrej diagnostyki lekarze zaczynają „leczyć na ślepo”, a zasada „kto dobrze diagnozuje, dobrze leczy” przestaje działać, wypychając pacjentów do sektora prywatnego lub skazując ich na całkowity brak diagnostyki.
Obecna sytuacja nie jest jedynie efektem ograniczeń w finansowaniu części badań przez NFZ. To kolejny sygnał pogłębiającego się kryzysu szpitali powiatowych, które od lat mierzą się z rosnącymi kosztami i nowymi obowiązkami, nie otrzymując jednocześnie stabilnego modelu finansowania ani jasnej wizji zmian systemowych.
Dziś wiele placówek funkcjonuje w warunkach dużej niepewności. Brakuje długofalowej strategii określającej ich rolę w systemie, kierunki rozwoju świadczeń czy zasady finansowania wynagrodzeń. Jednocześnie szpitale muszą radzić sobie z dynamicznym wzrostem cen leków, materiałów medycznych i usług, bez adekwatnych mechanizmów rekompensaty.
Warto podkreślić, że źródło problemu wykracza poza sam NFZ. To efekt szerszej polityki państwa i niewystarczającego poziomu finansowania ochrony zdrowia, przy jednoczesnym oczekiwaniu utrzymania pełnej dostępności i jakości świadczeń.
Nie jest to więc kwestia dodatkowych środków „na plus”, lecz fundamentalne pytanie o przyszłość szpitali powiatowych: czy mają one realnie leczyć, diagnozować i zapewniać bezpieczeństwo pacjentów, czy jedynie funkcjonować w warunkach ciągłego niedoboru.
Szpitale nie są przedsiębiorstwami nastawionymi na zysk i nie dysponują narzędziami do generowania dodatkowych przychodów. W sytuacji, gdy rzeczywiste koszty badań przewyższają ich wycenę, różnicy tej nie da się pokryć bez systemowych rozwiązań.





